Wzięłam kilka głębokich wdechów i ściskając nerwowo rąbek sukni od Prady wkroczyłam zgrabnym krokiem na wybieg. Właśnie teraz spełnia się jedno z moich marzeń. Z kamienną twarzą jak na doświadczoną modelkę przystało kończyłam moją 'wędrówkę'. Byłam z siebie zadowolona, przez co delikatny uśmiech wpełzł na moją twarz. Od razu złapałam butelkę z wodą od kobiety za to odpowiedzialną. Umoczyłam swoje usta w przezroczystej cieczy i bum, stało się! Wyplułam wszystko na podłogę przy okazji mocząc kilka kreacji, które dopiero miały wyjść na wybieg. Trudno, to woda - wyschnie.
- Ta woda... Jest obrzydliwa! - krzyknęłam oburzona.
Wszyscy popatrzyli na mnie z wyrzutem. Nie mogłam wytrzymać i wybuchłam gromkim śmiechem, przez co zebrani spojrzeli na mnie jeszcze groźniejszym wzrokiem. Westchnęłam zrezygnowana i bez słowa tłumaczenia podeszłam w stronę lusterka, gdzie zaczęłam odklejać sztuczne rzęsy.
I tak oto dziś Chanel Parks zepsuła jeden z pokazów Prady. Brawo dla mnie!
*
- Jestem! - mój krzyk rozległ się echem po domu. - Mamo? Tato? Matt? - wołałam każdego członka rodziny, odpowiedziała mi głucha cisza. Westchnęłam zrezygnowana i wyciągnęłam telefon z torebki. Siedem połączeń od mamy i trzy od taty. Chyba wiedzą już o sytuacji z wodą. Na samą myśl po ciele przeszły mnie ciarki.
Po pokazie byłam padnięta, więc od razu weszłam pod prysznic. Strumienie chłodnej wody oblewały moje ciało. Wycisnęłam trochę mojego ulubionego żelu o zapachu winogron na dłoń i namydliłam nim dokładnie całe ciało. Spłukałam pianę ze skóry. Zakręciłam wodę, nabalsamowałam ciało i przebrałam się w bokserkę oraz szorty. Włosy związałam w wysokiego kucyka.
Zbiegając ze schodów wprost do salonu natknęłam się na mojego starszego brata. Grymas wkradł się na moją twarz.
- Ooo, Matt. Cześć, co tam? - wymusiłam sztuczny uśmiech stojąc z nim twarzą w twarz. Było to nie lada wyzwanie, ponieważ był ode mnie wyższy o dobre dwadzieścia centymetrów, więc patrząc na niego przez chociażby trzy minuty dostawałam skurczu szyi.
- Wszystko dobrze, powinienem lepiej zapytać co u ciebie? Wiesz, nie każdy ma ten przywilej mieszkania z młodszą siostrą, która opluła połowę tych dziwnych sukienek na pokazie mody. Lecz to nie był zwykły pokaz, projektanta firmy krzak, to był pokaz Prady! Włoskiego domu mody w Mediolanie założonego przez Mario Pradę! - coraz to bardziej unosił głos kierując się w stronę kuchni i otwierając lodówkę jednocześnie dokładnie prześwietlając jej zawartość.
Wow, nie wiedziałam, że mam brata, który wie tak dużo o Pradzie. A może on jest jakimś fanem Maria, a ja psując pokaz poważnie go uraziłam i teraz będzie chciał mnie w nocy zabić bardzo boleśnie, żebym umierała w męczarniach?!
Nie Chanel, odstaw prochy.
- Tak w ogóle... - ponownie przeniosłam wzrok na brata. - Chcesz wodę? - tłumił w sobie śmiech jednocześnie rzucając w moją stronę butelkę wypełnioną schłodzonym napojem. Zgrabnie ją złapałam.
- Nie... - westchnęłam ze skruszoną miną co zdarza mi się bardzo rzadko. - Ja już pójdę. - powoli powlokłam się w stronę mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko.
Niestety nie dane mi było nawet zmrużyć oka, ponieważ do pokoju wkroczyli moi rodzice. Oho, zaczyna się. Usiadłam posłusznie prostując się, gotowa na kazanie.
- Mamo, tato ja wiem... Wiem, że to było głupie, ale ta woda. Tam było coś dodane, ktoś chciał mnie zatruć i się zemścić za to, że to mi dane było wystąpić w tym pokazie. Mówię wam. Pewnie brzmi to trochę niedorzecznie... - przechyliłam głowę w prawo. - Ale to prawda!
- Chanel, uspokój się. - tata usiadł obok mnie, a mama wciąż stała w drzwiach. - Nie mamy ci tego za złe. - pogłaskał mnie po plecach.
- Nie? - spytałam z niedowierzaniem. Pewnie wyglądałam jak jakaś niezrównoważona, ale to się teraz nie liczyło.
- Nie. - do rozmowy wtrąciła się mama. - Co nie oznacza, że nie musisz ich przeprosić. Wiele osób się nad tym bardzo napracowało, a ty nieumyślnie to zepsułaś.
- Ale mamo to woda! Przecież wyschła i tylko niektóre z sukienek były ledwie wilgotne, na pewno nikt nie zauważył. - machnęłam ręką wtrącając się w zdanie.
- Nie ważne! - uniosła się. - Razem z tatą bardzo cię dopingujemy i twoją rozpoczynającą się karierę, więc wymyśliliśmy małą intrygę w porozumieniu z nastoletnim gwiazdorem.
(...)
- Wy chyba oszaleliście! Nie będę udawała żadnej dziewczyny, mogę się z nim prowadzać, ale nie będę nikogo udawała. Nie będę się z nim całowała na pokaz, z resztą... Jego język w moich ustach... - po ciele przeszedł mnie dreszcz. - Fuu! - pisnęłam. - Mamo, ja nie twierdzę, że Justin Bieber nie jest przystojny czy coś, ale to po prostu nie mój typ, wybacz. - uśmiechnęłam się słodko łudząc się, że to zadziała. Głupia ty, głupia.
- Ale to już wszystko ustalone, a ty nie masz za wiele do powiedzenia. Przyda się to i tobie i jemu. Jeszcze kiedyś nam podziękujesz, zobaczysz. - położyła mi dłoń na ramieniu. I to ma mi niby dodać otuchy? - Z resztą ja uważam, że francuski pocałunek jest bardzo romantyczny. - zaśmiała się w moją stronę.
- Z osobą, którą kochasz i znasz jakiś czas może i tak, ale nie na pokaz. - fuknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami, jednak zaraz się wróciłam. - Nie, to mój pokój.
Mama pokręciła głową z dezaprobatą i bez słowa wyszła z mojego pokoju. Ja tego tak nie zostawię. Będę się z nimi o to kłócić. Jeszcze zmienią zdanie.
Nie chcąc schodzić na dół i ponownie drążyć tego drażliwego tematu. Położyłam się spać po całym dniu wrażeń. Musiałam się przygotować do jutrzejszej dyskusji. W końcu moja kariera, moje życie. Nie będą za mnie decydować co to, to na pewno nie. Nie zgodzę się w żadnym wypadku. Skoro mam być sławna to nie z pomocą jakiejś gwiazdy. No dobra, może i nie znam za wiele jego piosenek bo w sumie słyszałam tylko Baby, ale nie wiem czym tam się tak zachwycać. Chłopak ma po prostu ładną buźkę i nic więcej.
*
Rano, obudziłam się w wyśmienitym humorze gotowa do walki o swoje. Leniwie podniosłam się z łóżka i opierając się na rękach sprawdziłam godzinę na telefonie. 12:24, o, niedługo obiad. Zaśmiałam się pod nosem i założyłam kapcie na stopy. Spojrzałam jeszcze w lustro, całkowicie nieogarnięta fryzura, krótkie spodenki i bokserka podwinięta pod biust, odsłaniająca cały mój brzuch. Wyglądam znośnie jak na kogoś kto przed sekundą wstał. Powoli zwlokłam się po schodach i to co zobaczyłam w salonie przeszło wszelkie moje oczekiwania.
- O, Chanel jak dobrze, że już wstałaś. Pan Bieber ze swoją ekipą przed chwilą przyjechali omówić szczegóły naszej umowy. - uśmiechnęła się w moją stronę mama, a jej wyraz twarzy mówił "dziecko jak ty wyglądasz, robisz nam anty reklamę".
Kurza twarz.
~
PRZEPRASZAM!
Zapomniałam e-maila i hasła, ponieważ są założone tylko i wyłącznie na potrzeby bloga i w sumie traciłam już wszelkie nadzieje, ale dziś wpisałam niby ot tak i weszło, miła niespodzianka. :) Wierzę, że blog się jeszcze rozkręci, ale miałabym do Was prośbę.. Czy mogłybyście polecić mojego bloga u siebie? Byłabym Wam bardzo, bardzo wdzięczna. : *
Zapomniałam e-maila i hasła, ponieważ są założone tylko i wyłącznie na potrzeby bloga i w sumie traciłam już wszelkie nadzieje, ale dziś wpisałam niby ot tak i weszło, miła niespodzianka. :) Wierzę, że blog się jeszcze rozkręci, ale miałabym do Was prośbę.. Czy mogłybyście polecić mojego bloga u siebie? Byłabym Wam bardzo, bardzo wdzięczna. : *